20 minut po północy

Na biurku przy którym piszę jest obrazek w niebieskiej ramce. Śliczna dziewczyna w ślicznej, niebieskiej ramce. To Maryja, moja mama z Medjugorie. Prócz tego jest też kartka z wydrukowanymi problemami w Turnieju Młodych Fizyków, dwa puste opakowania po serkach wiejskich z jagodami, malinami i żurawiną z mleczarni w Piątnicy. Są też dwa puste, plastikowe kubki  po Ayranie – napoju w stylu tureckim na bazie jogurtu i wody / firma Pilos /. Wśród wielu papierów, długopisów, karteczek do pisania, pociętych, nikomu niepotrzebnych literackich wypocin są trzy pary moich okularów – pierwsze, bym widział dobrze z bliska /okulary do bliży, jak mawiają okuliści/,  drugie do dali i trzecie – tak pomiędzy, żeby dobrze widzieć z odległości około metra – specjalne do pracy z monitorem. Poprzednio zafundowałem sobie progresy – były drogie lecz nie spełniały moich oczekiwań co do zdolności obserwacji tego materialnie zbudowanego świata. Ale najważniejsza rzecz na biurku, leżąca wśród wielu drobiazgów mało istotnych, to  książka w pięknej, twardej okładce, pachnąca świeżą, drukarską farbą. To Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Marii Panny autorstwa św. Ludwika Marii Grignon de Montfort. Kliknięcie w ten odnośnik może ci wiele wyjaśnić – pod jednym warunkiem – że ciekawość i poszukiwanie prawdy przeważy nad znużeniem i bylejakością trwania do jutra.

Jutro, 5 listopada 2019 roku, zamierzam po raz drugi rozpocząć proces całkowitego oddania się  i bez jakichkolwiek warunków wstępnych – Najświętszej Maryi Pannie. Po raz pierwszy zrobiłem to dokładnie rok temu. Jeżeli chcesz poznać tę szansę na życie wieczne, to tu masz wszystko kawa na ławę, co i jak zrobić.

Teraz napiję się jeszcze lodowatej wody mineralnej – gazowanej oczywiście. Jej producenta ukryję, jeżeli pozwolisz, pod moją jesienną kurtką. Nie wszystko musisz wiedzieć koteczku, nieprawdaż ? Potem przytulę się wygodnie do wyprofilowanego oparcie mojego krzesła i pozwolę trochę odpocząć kręgosłupowi. Należy mu się. I to by było na tyle.  Pa.