Nie rzucim Chryste świątyń swych…

Nie rzucim, Chryste, świątyń Twych,
Nie damy pogrześć wiary!
Próżne zakusy duchów złych
i próżne ich zamiary.
Bronić będziemy Twoich dróg.
Tak nam dopomóż Bóg! /2x

Ze wszystkich świątyń, chat i pól
Popłynie hymn wspaniały;
Niech żyje Jezus Chrystus Król
w koronie wiecznej chwały!
Niech, żyje Maria! Zagrzmi róg.
Tak nam dopomóż Bóg!__ /2x

I taki triumf, taki cud
Powieje z Jasnej Góry
I z taką wiarą ruszy lud
Synowie Polski, córy,
Że jak mgławica pierzchnie wróg.
Tak nam dopomóż Bóg! /2x

No i co dalej ?

Wybory wygrało Prawo i Sprawiedliwość, czyli partia, którą i ja popieram, na którą głosowałem i jeżeli nie zmieni ona swojej drogi / a nie zmieni /, będę nadal po jej stronie.

Knurów, miasto moje rodzinne, nareszcie zmądrzało – tu też wygrał PiS. I co dalej ? Myślę, że trzeba żyć, pracować i kochać w tym wolnym kraju, który nazywa się Polska. Żyć na Śląsku, uczyć w szkole i uśmiechać się do ludzi. Kochać sznaucery miniaturowe srebrno-czarne i leczyć mojego kasztanowca, by dożył tak jak ja, wieku sędziwego. Na dworze się rozpogodziło, nie pada, a słońce tak świeci mi ostro w oczy od zachodu, że musiałem opuścić roletę. I co jeszcze ? Modlę się codziennie różaniec / czasami nie codziennie /, Bóg był, jest i będzie dla mnie najważniejszy. Nie bardzo przejmuję się opinią ludzi o mnie kiedy wiem, że postępuję słusznie. Martwię się tylko, kiedy Jezus patrzy na mnie smutno. Modlitwa, to codzienna z nim rozmowa, w cztery oczy, o wszystkim, bo on i tak wszystko wie. Nie okłamiesz Go, nie zatuszujesz żadnego grzechu.

Jestem szczęśliwym człowiekiem. Nie raz już o tym na tej stronie pisałem. Nie chcę być bogaty, nie potrzebuję jeździć Porsche, nie chcę mieć jachtu i nie muszę jeździć na Kanary. Dobrze się czuję w starych spodniach i w pocerowanej bluzie, dobrze w tym usiąść na obdartym krześle w garażu. Rzadko ubieram do pracy rękawiczki. Kocham róże, małe dzieci, dużych uczniów moich też kocham.

Pozdrawiam Ciebie i wszystkich, których znasz. Jak zawsze zapraszam do Knurowa na kawę i coś ku kawie. Siądziemy sobie razem pod kasztanem, jak pod okapem wieczoru. Opowiesz mi swoją historię. Ty napijesz się tego co zwykle, ja tego, co zawsze.

Zaczęło się dziś od wyborów. Wybrawszy na wieki, codziennie wybierać muszę.

Nie mówię Ci przeto żegnaj, mówię Ci do widzenia. Na domofonie wciśnij dwa. Nic nie mów, otworzę, i tak głos w nim nie działa.

Słowiki, ech słowiki….

Wyrazy współczucia rodzinom…Szok i żal! Cudowny chór-nie istnieje!  jak słyszę ten utwór zawsze chce mi się płakać- nigdy więcej wojny- NIGDY- pozdrawiam Henryka Cabak  Popieram słowa poprzednika. A pieśń cudna i pięknie zaśpiewana. Dodam, że słowa napisał Aleksiej Fatjanow. Sołowiow-Siedoj skomponował muzykę.  Jest to dla mnie jeden z najpiękniejszych utworów .

ej, słowiki, słowiki uciszcie swól śpiew… Od tej pieśni zaczęła się moja fascynacja ,,ALEXANDROWEM”. Chór mojego Liceum Pedagogicznego, prowadzony przez prof. Michała Wyrozumskiego w 50 r, miał tę pieśń w swym repertuarze . Śpiewaliśmy ją w języku polskim. Mój pra dziadek opowiadał mi przed śmiercią że jak walczył u boku armii czerwonej to że Rosjanie nie są źle do nas nastawieni ich poprostu władza zmusza do takih relacji. I nigdy nie mógł zapomnieć o pięknej rosyjskiej przyrodzie którą oglądał dzień w dzień szczególnie zachwycały go lasy.

Ciekawostka,Slyszalem historie tej pieknej piosenki….prosba,aby slowiki za glosno nie spiwaly,aby nie obudzic zmeczonych zolnierzy po walce.Otoz Solodow Siedoj za ten tekst wyladowal w lagrze karnym……jako wrog narodu.

 

A jednak mi żal…

Kto nie zna Bułata Okudżawy ? Młode pokolenie na pewno, ale nie my… Byłem w niego zapatrzony, śpiewałem jego piosenki. Jest w nich melancholia, zaduma, delikatność no i poezja oczywiście. Kiedy on śpiewa – żal jest młodości, która szybko przeminęła. Spotkania z dawnymi przyjaciółmi nie pozwalają zapomnieć, choć czasami  trudno się nam wzajemnie rozpoznać i coraz mniej nas na tym świecie.

Oto piosenka Okudżawy „A przecież mi żal.. ” Napiszę ci słowa po polsku, bo nawet my, rocznik 55, mogliśmy zapomnieć tego języka, którego uczyliśmy się przecież co najmniej lat osiem…

Co było nie wróci i szaty rozdzierać by próżno,               a E a
Cóż każda epoka ma własny porządek i ład.                    C G C A7
A przecież mi żal, że tu w drzwiach nie pojawi się Puszkin,     d a
Tak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak z nim wpadł.    E7 a A7

Dziś już nie musimy piechotą się wlec na spotkanie
I tyle już aut, i rakiety unoszą nas w dal.
A przecież mi żal, że po Moskwie nie suną już sanie
I nie ma już sań, i nie będzie już nigdy, a żal.

Pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza,
Pojętny mój wiek, zdolny wiek mój chcę cenić i czcić.
A przecież mi żal, że jak dawniej śnią nam się bożyszcza
I jakoś tak jest, że gotowiśmy czołem im bić.

No cóż, nie na darmo zwycięstwem nasz szlak się uświetnił
I wszystko już jest: cicha przystań, "non iron" i wikt,
A przecież mi żal, że nad naszym zwycięstwem niejednym
Górują cokoły, na których nie stoi już nikt.

Co było - nie wróci... Wychodzę wieczorem na spacer
Spojrzałem na Arbat i nagle - ach, co za gość!
Rżą konie u sań, Aleksander Siergiejewicz przechadza się,
Ach, głowę bym dał, że już jutro wydarzy się coś.

Parasol noś, padać nie będzie

…ogary poszły w las – teraz to czytam. Cichy Don się skończył szczęśliwie, jeżeli to nazwać szczęściem można. Teraz Popioły Żeromskiego. Rafał Olbromski cierpi za jeden dzień z ukochaną Helenką. Kto tak cierpieć jeszcze dziś potrafi ? Dinozaury chyba, po przeżyciu lat sześćdziesięciu…

Kto z was przemierzył Świętokrzyskie Góry w towarzystwie dr Innocentego Libury ? Kto oprócz klasy mej z rybnickiego uniwersytetu Hanki Sawickiej ? Kto  autobus zatrzymywał co 20 metrów, no powiedzmy co 120, kto słuchał tego przedwojennego Doktora filozofii, pachnącego cebulą i czosnkiem i objawiającego nam, Ślązakom, że oto Żeromski wspaniałym pisarzem był ? Jeno my zaświadczyć o tem możemy…

Rafał przez wilki pokąsany, Baśka, ulubiona klacz jego, przez wilki pożarta. A teraz z domu precz, boś skalał miłością nieprawą ród Olbromskich… Do Bonapartego iść trzeba, tam możesz znaleźć tylko wolności złudę i patriotyzmu szlachetność najmniejszą.

A mnie się zdaje, że wiosna idzie. Z kasztana mego kwiaty się sypią, jakby Boryna siał białej dumki zasłony, kwiaty przedwojnia niewieściego. Zbierać nam je  potrzeba, dla tej Ojczyzny, dla tej Rzeczypospolitej. Nie za bardzo one do Niej przyległe. Jak chrabąszczy moich rój ukochany, jak kasztanów moich rój umiłowany. A jednak arcybiskupowi Zawitkowskiemu kłaniam się z dalekiej prowincji śląskiej, z dalekiej Solidarności Dębieńskiej – o Panie, Ty wszystko wiesz…

Anię Gałuch Marcisz pozdrawiam z dalekiego knurowskiego kraju – Miałaś ty w sercu swojego belfra starego, który w oczach widzi dobroć, do Pana miłość, mądrość matematyki z UJ… Kocham swoich uczniów, choć przepraszam za  błędów wiele, nie byłem bez skazy wtedy poczęty. Szatan chciał mnie zniszczyć na wiele sposobów, Matka Boża mnie obroniła.

Spotkamy się w Medjugorie we wrześniu tego roku. Nie wiem, czy wejdę na oba szczyty. Wy bądźcie ze mną, uczniowie mi drodzy – Kasia, Zosia, Jakub, Marek, Tomek, Benek, Jola, Ania, Sabina …Jeżeli nic o tym we wrześniu nie napiszę – to znaczy, że żyć będę w pamięci twojej, prosząc o modlitwę. Jeżeli napiszę – to zapraszam cię, przyjacielu, nie na śląskie piwo, ale na szklankę samogonu od Grigorija Melechowa. Znałem kiedyś dziennikarza Michaiła Ziminova, ale odnaleźć Pasiołka Pieriodki już nie potrafię. Jeżeli myślisz, że sympatyzuję z kozakami toś Haincel głupi, jak but z prawej nogi. Kocham ludzi prostych, dobrych i miłujących ziemię ojczystą…

A wspomnij, zawszem ci o tem opowiadał. Było to wiosną roku pańskiego 1973. Wiało nieźle i wiatr się wzmagał. Ale na Piasta było cicho, patrzałem wprost i na boki. I tyle na dzisiaj, Kochani Moi…

Dzień się już nachylił, samoloty przestały szumieć a głosy pogotowia i pożarnej straży   odsunięte na  plan dalszy przez skrzek żab i szmeranie polnych koników. Takem myślłł, a w szanniec nieprzyjaciół kuppa już lazła jak robactwo na świeżego truppa…

 

…używają krzyża jako pałki…

Niestety dynamiczność sytuacji, jak to zwykło się mówić sprawiła, że nie mogę tak po prostu przejść do porządku dziennego i pominąć milczeniem tego supportu, bo tak nazwał swoje wystąpienie Redaktor Naczelny „Liberty”, gospodarz wykładu Przewodniczącego Rady Europy na Uniwersytecie Warszawskim. Dla wyjaśnienia, słówko support pochodzi z angielskiego i znaczy wspomagać. A w muzyce grupa supportowa, to grający przed głównym wykonawcą.

Kiedy przeczytałem w Onecie, co ów wprowadzający do wykładu i gospodarz tamtego zdarzenia powiedział nie uwierzyłem i szukałem potwierdzenia w innych mediach aż w końcu zobaczyłem nagranie. W pierwszym odruchu byłem gotów wytoczyć temu Panu sprawę i byli też prawnicy chętni i gotowi z przekonaniem mnie reprezentować. Kiedy jednak się z tym przespałem pomyślałem, że nie dam temu Panu satysfakcji procesowania się z księdzem.

Pozwolą Państwo jednak, że skomentuję słowa Naczelnego „Liberty”. Powiedział tak, cytuję za Onetem: Kościół katolicki w Polsce, obciążony niewyjaśnionymi skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy stracił moralny mandat do tego, aby sprawować funkcję sumienia narodu. Hm. Dla chrześcijan pojęcie „Kościół” oznacza zgromadzenie liturgiczne, a także wspólnotę lokalną lub całą powszechną wspólnotę wierzących. Żeby nie było, to w Wikipedii też przeczytamy, że jest to wspólnota religijna. A jeśli tak, to znaczy, że wszyscy stanowiący Kościół katolicki w Polsce obciążeni są niewyjaśnionymi skandalami pedofilskimi, opętani walką o pieniądze i o wpływy.

Czytaj dalej

Pępek żony policjanta….

Plan jest taki : włącz słuchanie tej piosenki, a potem czytaj dalej…

… dziś przed moją szkołą stał samochód Policji. To nasz wspaniały rząd ochraniał wszystkie szkoły policealne, w których nie podłożono jeszcze bomby…

Bardzo kochając polską Policję i mając dla niej wiele szacunku – skojarzyła mi się ona z piosenką Georgesa  Brassensa – „Pępek żony policjanta”… To dziwne skojarzenie, nieprawdaż koteczku ? Ale czy znasz innego zwariowanego profesora, który by tak kojarzył ? Ponieważ pewnie nie kochasz kultury francuskiej i tegoż języka jak ja, masz tu tłumaczenie z Kabaretu Starszych Panów i piosenkę w oryginale…

Pa, kochaneczku.

Zobaczyć pępek (le nombril)
małżonki policjanta (flic’a)
nie jest w Paryżu (à Paris)
przeżyciem, które dech zatyka.
A jednak właśnie w mieście tym
łagodny żył i zacny człowiek,
co pępki żon tamtejszych glin
cięgiem się snuły mu w głowie.

„Starzeję się (je me fais vieux)”,
mawiał ze szczypta melancholii.
„Nie omijały w życie mnie
pępki przeróżnych kategorii:
żon tapicerów, szpiclów żon,
księgowych, wdów po chiromantach…
Mais où est – il? (Lecz gdzie jest – on?)
Gdzie pępek żony policjanta?!
Przyglądał się mój swat i dziad
rozlicznym żon żandarmów pępkom.
I brat mój dłoń strudzona kładł
na podkomisarzowej wdzięku.
Syn widział też tę samą rzecz
u sądownictwa ministrowej.
Ja sam niejednom widział, lecz –
prócz pępka funkcjonariuszowej”.

Ainsi cet homme gémissait.
(Takoż mężczyzna ten narzekał).
A słysząc narzekania te,
dzielnicowego zona rzekła:
„Cierpieniom twym położę kres,
bo wnet zobaczysz, zachwycony,
pępuszek mój, co cackiem jest
do tego celu wymarzonym”.

Wykrzyknął zacny mąż: „Huraaa!
Oto odpustów moich koniec!
Dożyłem wreszcie tego dnia,
gdy wzrok mój tam, gdziem chciał, utonie!”.
Zakrzątnął się (Il s’engaga)
przy jej spódnicy z miną franta,
by perspektywę odkryć na
pępek małżonki policjanta.
Hélas! (Niestety!) Napięć tych
napięć tych nie wytrzymało serce zucha
i śmierci go powalił sztych
na nieodkrytą połać brzucha.
Na moment przed ziszczeniem snu –
śmierć, tak bogata w swych wariantach,
nie pozwoliła ujrzeć mu
pępka małżonki policjanta.

POLSKA DUMA

…gdy nauczyciele strajkują o tysiąc złotych, są przeciw uczniom, nie pozwalają im zdawać egzaminów i matury,

gdy bezcześci się święte obrazy, cześć Matki Bożej obrażają kretyni z LGBT, tęcza jest tęczą, a zboczeńcy zboczeńcami,

gdy ośmieszone PO i ZNP próbują jeszcze zakłócać matury podkładaniem rzekomych bomb,

gdy Tusk i jego banda obrażają katolików i porównują ich do świń,

gdy sprzedani wodzowie sprzymierzają się z Niemcami i Rosją  – do dzisiaj nie odzyskaliśmy wraku Tupolewa,

gdy osiągnięcia PiS-u w dziedzinie gospodarki i polityki prospołecznej sprowadza się do rozdawnictwa…

Ciężko mi Panie, ciężko mi żyć w tym kraju wielu głupców i nie myślących istot ludzkich, ale nie myślę stąd wyjeżdżać, bo trzyma mnie tu wiara w Boga i dom rodzinny…

W końcu Bogu trzeba wierzyć bardziej a nie ludziom…

Oddaję cześć wspaniałym Polkom i Polakom, którzy są mądrzy i którym patriotyzm każe głosować w najbliższych wyborach na PiS  —

GŁOSUJEMY NA PiS I NA PEWNO ZWYCIĘŻYMY !

Legendarny biskup Zawitkowski znów mówi…

Na łamach „Naszego Dziennika” ukazał się poruszający wiersz „Obudź się, Warszawo!” autorstwa ks. biskupa Józefa Zawitkowskiego.  Duchowny w swoim tekście odwołuje się do polityki i wyborów niektórych Polaków.

Ks. bp Józef Zawitkowski odniósł się w swoim wierszu do profanacji, do których dochodziło i dochodzi w kościele oraz na symbolach i wizerunkach świętych. Świńskie ryje rzucają na Twe święte kamienie. Owoce święte płaczą, bo rzucone są na zgnojenie.

Duchowny ocenił również strajk nauczycieli i zachowanie protestujących. Tyś wiedziała, że nauczyciel to nie zawód – to powołanie! Powiedz to synowi. Szkołę i dzieci każe zostawić za tysiąc złotych na rękę. Jaki wstyd!

Ks. bp uderza również w idoli LGBT i ich praktyki. Chryste królujący krzyżem nad Warszawą (…) Roztrzaskaj glinianych idoli LGBT, co po ludzku grzeszyć nie potrafią. Nie wstydzisz się, Warszawko? Nie! To Ty już wstydu nie masz!

Wstydźcie się, Warszawiacy! Jak się spodliłaś, Warszawko! A wy mówicie: Nic to! Warszawa nierządem stoi. Pogruchoce Was Pan Bóg – czytamy w wierszu.

Wiosenne LGBT! Wy nawet grzeszyć normalnie nie potraficie, pachniecie tylko bezwstydem! – podkreśla.

Opozycja? W wierszu jednoznacznie określono ich zachowanie. Czy wiesz, że totalna opozycja, to diabelskie zawołanie: Non serviam! Nikomu i nigdy! Wszystkiemu – nie! Diabeł tylko to umie.                                Źródło: Nasz Dziennik