A ty się bracie nie denerwuj !

Czytam często wpisy na Facebooku. Różne wpisy. Co mnie najbardziej drażni ? Głupota, brak kultury, błędy ortograficzne, a nade wszystko walka z kościołem. W Knurowie oddano do użytku dwa nowe, ładne, bloki mieszkalne. Właściciel nieruchomości zaprosił księdza proboszcza, by przed wejściem lokatorów domy poświęcił. Co ten uczynił, chwała mu za to. A co – miał odmówić ? Jak by to odebrano ? A wielu z komentatorów wyrażało swoje negatywne opinie – a po co to, a że to od razu kolęda, a może ktoś sobie nie życzy… itp.

Jestem z innego świata, nie tylko ja zresztą. Kocham Boga i Maryję, byłem ministrantem, dużo się modlę i czytam literaturę chrześcijańską. Słucham w  Internecie księży: Glasa, Chmielowskiego, Pelanowskiego…

Wyrosłem w rodzinie głęboko wierzącej, ze strony ojca i matki. Blisko znałem wielu księży, darzyłem ich szacunkiem i wzbudzali we mnie respekt. To co teraz obserwuję oburza mnie, napawa obawą. Nigdy nie wezmę Najświętszego Sakramentu do ręki, bo to Boga obraża, to świętokradztwo.

Kocham mój knurowski kościół św. Cyryla i św. Metodego, bardzo lubię naszych księży. Staram się im pomagać, jak tylko potrafię.

Za oknem – tam jest poniżej zera

I co z tego ? Dzień toczy się za dniem, noc ciągnie się do poranka, przerywana kolejnymi dziesiątkami różańca, przy których dobrze mi się zasypia. Puszczam nagranie z komórki / najczęściej Langusta na Palmie/, modlę się wspólnie z ojcem Szustakiem a potem zasypiam.

I co z tego ? Żyję przecież, to wystarcza. Kiedy wszystko się wokół chwieje, jakiż sens miałoby budowanie czegoś, co wcześniej czy później musi stać się ruiną ? Lepiej dać się nieść wodzie, niż tracić na próżno siły; są one jedyną rzeczą nie do zastąpienia. Przeżyć to wszystko, dopóki się gdzieś nie ujrzy nowego celu. W przyszły piątek, 22 stycznia, wracam do nauczania fizyki w moim liceum. Bardzom ci z tego rad, moja miła przyjaciółko !

Nikt nie powstrzyma spadającej lawiny, a kto by tego próbował, zginie. Lepiej przeczekać, a potem pomóc ofiarom. W marszu trzeba mieć lekki bagaż, podczas ucieczki także…

Jeszcze dwa łyki piwa z Łomży, jeszcze raz wypad za okno po drucie elektronicznego termometru, jeszcze niewypowiedziane i nieopublikowane życzenia dla mojej 4 B…Ciebie jak zwykle zapraszam na niebieskiego winstona rozmiar 100 albo co  tam masz….Przyjdź, pod okapem wieczoru i pod nagim kasztanem z 1938 roku. Opowiesz mi swoją historię. Potem odwiozę cię do domu a do rana zapomnisz…

 

Prysznic w wannie

Usiadłem na brzegu wanny i zdjąłem buty. To się przynajmniej nie zmienia, przedmioty i milczący przymus, pospolitość, mdłe przyzwyczajenie w złudnym świetle przemijania. Rozkwitające serce w zdroju miłości. Ale kimkolwiek się jest, poetą, półbogiem czy idiotą, spada się co parę godzin z nieba, żeby oddać mocz… Tego nie podobna uniknąć. Ironia natury.

Wstrętne przyzwyczajenie rozbierania się ! Tylko ten to rozumie, kto mieszka sam. Była w tym jakaś przeklęta uległość, rezygnacja. Wiesz, że od ponad czterdziestu lat nie mieszkam sam, a spanie w ubraniu zdarzało mi się, ale niezwykle rzadko.

Wziąłem prysznic. Chłodna woda spływała po skórze. Odetchnąłem głęboko i wytarłem się. Pociecha drobnych rzeczy. Woda, oddech, deszcz wieczorny. Położyć się teraz na łące. Brzozy, białe obłoki letnie. Niebo młodości. Co się stało z przygodami serca ? Zabiły je ciemne przygody życia.

Nowy Rok minął niezauważalnie. Jutro poniedziałek. Jest przewidywalny – tak sądzisz ?