Aż karbitka sama zgaśnie

górnikindeksNiy mosz synku szans, jak pódziesz na gruba. Bydziesz jak Twój brat, na kolanach wongiel dłubać. Łon już tyla lot fedruje kanś w niebie. Ty mosz jeszcze czas, żeby wzion Cie tam do siebie. Życie jedne jest, ino roz sie rodzisz. Zanim stanie czas, niych Ci dobrze sie powodzi.

Życie jedne jest, ino roz sie rodzisz. Zanim stanie czas, niych Ci dobrze sie powodzi. Twój nojstarszy brat zjyżdżoł z dnia do nocy, mioł zharatany kark i łod wonglo czorne łoczy

Chciałem dziś kupić węgiel w Leroy Merlin. Zostały ostatnie dwie palety. Nie kupiłem, jeszcze czas. A zima ma być sroga, powiadają starzy górale. Pomyślałem o lejącym się z nieba żarze i o górnikach na dole . Tam jeszcze goręcej. Piosenka Grzegorza Poloczka  lepiej o tym opowiada. Kiedy popatrzysz zimą w żar w twoim piecu, pomyśl o górnikach i o św. Barbarze, pomódl się, jeżeli potrafisz, aby ich strzegła. Teraz jest lato, woda i plaża. Każdemu z nas kiedyś karbitka zgaśnie…

P.S. karbitka , karbidówka – objaśnienie dla goroli / bez obrazy/…

stara-lampe-gornicza-karbitka-77870677typ lampy gazowej, w której jako paliwa używa się acetylenu. Acetylen otrzymuje się w reakcji chemicznej karbidu z wodą w zbiorniku lampy.

Acetylen uzyskiwany fabrycznie stosowano w latarniach ulicznych w Polsce w drugiej połowie XIX wieku. Większe jednak znaczenie i zastosowanie miały przenośne lampki, w których gaz wytwarzał się bezpośrednio w zbiorniku z karbidem. Przyniosły one znaczną poprawę warunków pracy górników, znalazły się w podstawowym wyposażeniu kolejarzy. Stosowano je w lampach rowerowych, motocyklowych i samochodowych.

W mieszkaniach, ze względu na wydzielany zapach, używane były niechętnie. Wyjątek stanowił okres wojny i okupacji, kiedy nie było elektryczności i innych źródeł światła (lub np. pieniędzy na drogie świece), wówczas powszechne były karbidówki wykonane domowym sposobem. Składały się z dwóch metalowych zbiorników umieszczonych jeden nad drugim. W dolnym był karbid, w górnym woda. Ze zbiornika z karbidem wychodziła rurka zakończona palnikiem. W zbiorniku wodnym w dnie był mały otworek, przez który woda powoli kapała na karbid. To urządzenie samoczynnie utrzymywało stałe ciśnienie acetylenu w lampie. Jeśli ciśnienie gazu w zbiorniku z karbidem nadmiernie wzrastało, woda nie mogła własnym ciężarem pokonać tego ciśnienia i przestawała kapać na karbid. Przestawał wydzielać się acetylen. Kiedy ciśnienie acetylenu spadło, woda znów zaczynała spływać do dolnego zbiornika. Lampki te przestały być używane po wojnie wraz z rozpowszechnieniem elektryczności.