Bez słów

Wieczorem, we własnym domu. Samotny, za oknem ciemno. Słabo oddycham,  płuca trochę zmęczone. Szukam, niebo nade mną , wysokie chmury winny być białe. Białe są tylko anioły, które odpoczywają w drugim pokoju. Miasto ciche, smogowate jakieś, malutkie, nie rozpoznają moich  twarzy na ulicach. Nie mogą  – przecież z domu nie wychodzę. Jest tylko jedna ścieżka – w góry, ku bieszczadzkim aniołom, bez piór i bez smutku. Anioły są radosne. Ta muzyka pozwala przeniknąć przez grube mury mojej kamienicy. Wszak wolny jestem, jak one.

Wspólne śpiewanie w noc przy ognisku – jakby to wczoraj… A to 45 lat temu… Podobno po tamtej stronie wciąż się to śpiewa;) Pozdrawiam rówieśników!

Wolna Grupa Bukowina…

Anioły są wiecznie ulotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Nas też czasami nosi
Po ich anielskich śladach

One nam przyzwalają
I skrzydłem wskazują drogę
I wtedy w nas się zapala
Wieczny bieszczadzki ogień

Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły…
…Gdy skrzydłem cię musną już jesteś ich bratem

Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły…
…Gdy skrzydłem cię musną już jesteś ich bratem

Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły…
…Gdy skrzydłem cię musną już jesteś ich bratem