Bo to jest taka moja muzyka

Dziś jestem trochę zmęczony. Za dużo pracy w domu – chyba wyjdę na chwilę na dwór. Może spotkam tam kolegów  z zaprzeszłego czasu ?  Ostatnio widzieliśmy się na tym placu w 1965 … Tylko kasztan, grusza i jabłoń żyją nadal, mimo upływu lat. Nie będę dużo dziś pisał, wybacz.  Trochę świeżego powietrza dobrze mi zrobi, może zobaczę co słychać w piwnicy ? Wczoraj miałem tam dużo roboty, piec trochę się dusił nadmiarem węgla. Może to jego zachowanie przed „Barbórką 2017” ? Siedziałem tam do północy i wyprostowałem jego ścieżki. Słuchałem też radia „Silesia” – bardzo ciekawa audycja prowadzona przez pewnego księdza, nie zapamiętałem nazwiska. Mam tam stary radiomagnetofon, czasami kawa lub piwo i tanie cygaro – dla pokrzepienia serc. Dobrze mi tam. To taka moja mała piwniczka, bez baranów, ale z workami polskiego /?/ węgla Dobromir …

Tam jest ciepło, brudno i przytulnie. Na twarzy i we włosach popiół, a w uszach śląskie przeboje. I jeszcze dmucha dmuchawa  i kręci się ślimak podajnika groszku.

Idę. To do zaś. Innym razem napiszę więcej.

Jest taka jedna piosnka we mnie,
Zna ją, kto poznał wędrówki smak.
W mieście jej szukam nadaremnie,
W lesie zanuci ją każdy ptak.

Tyle jest mocna, ile jest słaba
Tyle co we mnie poza mną jest.
Niczyja jak ten wiatr w konarach
Choć nieraz czuje ją wiele serc

Widzę ją, kiedy oczy zamykam,
Słyszę ją, kiedy cisza trwa,
Bo to jest taka moja muzyka,
Co im ciszej, tym ładniej mi gra.

 
Nie ma jej w wierszach, co na papierze
Śpiewanych z wiosną od stu lat.
W drzewach jej szukam, bo w liście wierzę,
W lesie jesiennym pełnym barw.

Jest w szumie fali co brzeg całuje
W lawinie śnieżnej spływa z gór
Babiego lata nici snuje
Dojrzewa w zbożach pośród pól.

Wiatrem niesiona, z ptakiem śpiewana
Gwiazdami tuli mnie do snu.
W rytm twego serca zasłuchana
Rozmawia ze mną pośród pól.

I piosnką żyje, choć tak ułomna,
Bo nie ma nutek, brak jej słów,
Lecz bez niej dusza ma bezdomna,
Więc szukać muszę wciąż i znów…
Refren.