Cynizm, ironia i jedno słowo na k…

Na dworze pada, niskie ciśnienie, chce się spać. Piję więc całkiem spokojnie trzecią kawę. W kamienicy jakby się wszyscy lokatorzy umówili – wyprowadzają się po kolei. Trzeba szukać nowych, mieszkania nie mogą stać puste. Na kasztanowcu tyle malutkich kasztanów, że nie policzysz, choć masz liczydło elektroniczne. Wszystko kwitnie, zielono, cicho. Spokój i milczenie. Tego mi trzeba.

Teraz nie oglądam wiadomości TVP. Obejrzałem „Barwy ochronne”, film Zanussiego z 1976 roku. Wywiera takie samo wrażenie jak 40 lat temu. Takiego cynika jak Zapasiewicz w tym filmie rzadko można spotkać. Wiem, bo sam drwię też często ze wszystkiego. Ale taka postawa to przede wszystkim drwina z samego siebie.

Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej ‚kurwy’. Idziemy sobie przez ulicę, potykamy się nagle i mówimy do siebie: ‚Bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na upadek. Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy. Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze treści i emocje wyraża proste ‚O kurwa!’, które wyczerpuje sprawę. Gdyby Polakom zakazać kurwy, niektórzy z nich przestaliby w ogóle mówić, gdyż nie umieliby wyrażać inaczej swoich uczuć.