Dałeś mi cztery kawałki drewna, gdy w moim życiu był mróz

Dla ciebie jest piosenka ta,
Dla ciebie, Owerniaku, który bez ceremonii

Dałeś mi cztery kawałki drewna
Gdy w moim życiu był mróz

Ty, co mi dałeś ogień, gdy
Te niecnoty i nicponie
Wszyscy ci o dobrych chęciach
Zamknęli mi drzwi przed nosem

To był tylko ogień z drewna
Ale rozgrzał mi ciało
I ciągle płonie w mej duszy
Niby płomień radości

Kiedy umrzesz, Owerniaku,
Kiedy zabierze cię grabarz,
Niech cię powiedzie poprzez niebo
Do Przedwiecznego Ojca

Dla ciebie jest piosenka ta,
Dla ciebie, karczmarko, która bez ceremonii
Dałaś mi cztery kawałki chleba
Gdy w moim życiu był głód