Herbata z cytryną

Dziś wolę ją na wieczór zamiast kawy. Kawę piliśmy w domu po śniadaniu, potem druga w  pubie w Stonehall Cottage, małej wiosce w południowej Walii. Kiedy poprosiłem o cukier, kelnerka przyniosła mi go bez dodatkowej łyżeczki, musiałem więc zamieszać kawę tą z cukiernicy. Wniosek: w Walii nie pije się kawy w pubie, trzeba znaleźć przytulną kawiarnię. Takie też tam są, ale nie było nam po drodze.

Obejrzeliśmy piękny dom z XV wieku, z bliska. Tam, w ogrodzie, zjedliśmy bułki z szynką popijając piwem. Na deser były angielskie cakes w papierowych podstawkach. W angielskim domu, w którym mieszkamy, jest przytulnie i swojsko. Czuję się tu całkiem nieźle, chyba lepiej niż nad morzem. Jest tu zdecydowanie chłodniej, choć brakuje mi takiej łazienki, jaką zostawiliśmy w Knurowie.

Wakacje powoli się kończą. Zauważyłem pierwsze opadłe liście w ogrodzie. Nie chcę, żeby lato się już skończyło, jeszcze trochę tych letnich dni przecież zostało. Oglądałem wystawę obrazów  Dorit Levi. Ma własny wyjątkowy styl. Przepływ kolorów i obrazów, radość życia i ruch figur tworzą cudowny obraz dla widza. Chociaż każda praca ma wyraźny znak Dorita, w jego pracach można zobaczyć wpływ boliwijskiego artysty Boulange’a, a także kubistów Picassa, Legera i Braque’a.

Teraz oglądam angielską telewizję, w której nie mogę wybierać programów – najpierw randki gejów, potem nieudane operacje plastyczne kobiecych piersi a teraz horror – jak ja tych filmów nie znoszę !

Na początku tego tekstu możesz zobaczyć jeden z obrazów Dorit Levi.  Tymczasem na niebie przetacza się burza. Tu jest mimo wszystko spokojnie i bezpiecznie. Pozdrowienia z United Kingdom, dla Ciebie i dla Niej.