Jeremiasz w błocie

jeremiaszhqdefault          Jeden z największych proroków Starego Testamentu Jeremiasz został zanurzony w błocie. Wydarzenie ma miejsce w oblężonej przez Babilończyków Jerozolimie. Jeremiasz, wielki autorytet moralny i religijny, bardzo trzeźwo ocenił sytuację. Izraelici nie mają żadnych szans, aby odeprzeć atak nieprzyjaciół, którzy opanowali cały kraj. Jest tylko jedno mądre rozwiązanie: poddać się, oddając w ręce okupanta. W ten sposób można uratować przynajmniej życie i wartości religijne, które w czasach dobrobytu w narodzie zostały zagubione. Żydzi stracili wiarę i poczucie odpowiedzialności za prawo moralne.

W oblężonej Jerozolimie Jeremiasz wzywa do poddania. Wszyscy gorliwi patrioci, którzy woleli umierać, niż myśleć o przyszłości swojej i narodu, wystąpili przeciwko niemu. Początkowo go aresztowano, a kiedy ze swojej celi nadal, w imieniu Boga, wzywał do poddania, postanowili go zgładzić. Nikt nie chciał przelać krwi proroka i dlatego wybrali inny sposób. Na dziedzińcu królewskim była cysterna, do której w porze deszczowej zbierano wodę. Wody już nie było, natomiast na dnie leżało dużo błota i właśnie tam wrzucono Jeremiasza. Był pogrążony tak głęboko, że kiedy życzliwi ludzie chcieli go wyciągnąć, musieli na liny, aby go nie zranić, położyć podartą odzież.

Warto zamienić kilka zdań z Jeremiaszem zanurzonym w błocie. Przede wszystkim trzeba mu zadać pytanie, jak to się dzieje, że on, który mądrze ocenia sytuację, jest prześladowany i skazany na śmierć? Dlaczego ludzie go nienawidzą, wiedząc, że jako prorok Boga mówi prawdę? Odpowiedź Jeremiasza jest jasna — dlatego, że tłumy nie lubią prawdy, że tylko fałszywego proroka noszą na rękach. Prawdziwego proroka zawsze rzucą do błota albo ukrzyżują. Wynika to stąd, że fałszywy prorok mówi to, na co tłumy czekają, a prawdziwy musi być wierny Bogu. Jeremiasz nie dziwi się, on wie, że taki jest jego los. Ale bynajmniej nie narzeka. Bóg potrzebuje jego głosu. Chce uświadomić wszystkim Izraelitom, że bardzo niepoprawnie myślą, sądząc, iż Bóg jest tylko wtedy z człowiekiem, kiedy mu błogosławi i dobrze mu się wiedzie. Bóg często przewiduje klęskę człowieka i przez nią chce go uczyć prawdziwej mądrości. Spełniło się co do joty to, co Jeremiasz mówił. Jerozolima została zdobyta, połowę ludzi wycięto w pień, połowę wywieziono do niewoli, a królowi wyłupiono oczy. Jeremiasz wzywał do mądrej postawy w sytuacji trudnej, do uznania, że w klęsce może być obecny Bóg. Ludzie jednak nie wierzą w proroctwa, które głoszą klęskę.

Jest jeszcze drugie pytanie, które warto postawić Jeremiaszowi. Jak się to dzieje, że proroka, który mówi prawdę, odrzucają rodacy, a w jego obronie stają cudzoziemcy. Żydzi go wrzucili do błota i chcieli zagłodzić na śmierć. Wydobywa go z błota Kuszyta, a więc cudzoziemiec. On przychodzi i powiada królowi: Źle postępujecie. On go ratuje. A kiedy Nabuchodonozor zdobył Jerozolimę, oddał wszystkich ludzi, z wyjątkiem Jeremiasza, w ręce żołnierzy. Pogański władca docenił mądrość proroka. Jeremiasza nie wzięto do niewoli. Pozwolono mu robić to, co uważał za stosowne. Mógł zostać na miejscu i mógł wędrować z jeńcami do Babilonu.

Przeciwnikami Jeremiasza byli jego domownicy. Podejmuje ten temat Chrystus, kiedy stwierdza, że człowiek wierny Bogu spotyka się z wielkimi trudnościami ze strony swoich najbliższych. To dziwny paradoks, rzecz niezrozumiała. Często właśnie domownicy są wrogami człowieka, który chce być sprawiedliwy i uczciwy. Najtrudniejsza walka, jaką uczeń Chrystusa musi toczyć, to walka z jego najbliższymi.

Droga Ewangelii nie może być łatwa, bo chodzi w niej o prawdę. Tam zaś, gdzie chodzi o prawdę, musi być cierpienie. Na ziemi bowiem jest ono najmocniejszym świadectwem prawdy. Wszyscy fałszywi świadkowie załamują się w obliczu cierpienia. Tylko człowiek przekonany o słuszności sprawy potrafił dla niej cierpieć i oddać życie. Na ziemi nie ma mocniejszego świadectwa dla prawdy, jak cierpienie, jak ofiara.

Ks. Edward Staniek