Jeśli nie autonomia – to co ?

Znów czytam „Ślunski Caitung” pana Dyrdy z Lędzin. Czytam o Jerzym Gorzeliku i Henryku Merciku, przywódcach Autonomii Śląska, którzy przed wyborami samorządowymi w tym roku zamienili RAŚ na Związek Górnośląski. Czytam o zwycięskiej liczbie głosów w tych wyborach dla partii „Ślonzoki Razem” Lyjo Świerczyny… I co z tego ? Żadna z tych partii nie weszła do Sejmiku Śląskiego. Sejmik opanował PiS przeciągając radnego Wojciecha Kałużę z Żor na swoją stronę. To przejście nie pozostawiło na Kałuży suchej nitki: pluje na niego pani poseł  i cała PO, plują na niego partie śląskie i osobiście pan Dariusz Dyrda, właściciel Cajtunga. Dyrda wierzy, że gdyby sejmikiem rządziła PO i jej koalicja, to popierałaby ona dążenia Ślązaków do autonomii / sic !/.

Panowie od śląskich partii ! Kto was zna, kto przychodzi na wasze zebrania, bo wszyscy Ślązacy, których ja znam, was nie znają i znać nie chcą ! Co faktycznie dla tej ziemi uczyniliście, oprócz przemówień, corocznego marszu RAŚ w Katowicach ? Czy Ślązacy chcą autonomii ? Wątpię. Wszyscy zdrowo myślący, którzy na tej ziemi wyrośli, nie chcą się od Polski oderwać i utworzyć własnego państwa ! A co wam da większość w sejmiku śląskim ? Nie umieliście uzyskać zgody Sejmu na uznanie języka śląskiego jako języka mniejszości narodowej. Spis powszechny wykazał, że milion osób deklaruje narodowość śląską. Tak było kiedyś, ale dzisiaj taki spis podałby liczby o wiele mniejsze, jestem tego pewien ! W jednej z klas licealnych zapytałem, co to jest kanold ? Nikt nie wiedział, a kto jest Ślązakiem ? Nie zgłosił się nikt. Tylko jeden chłopak wiedział, że cukierki po śląsku to bombony. Godka śląska zanika, i to jest smutne. Zanikają też nasze zwyczaje. Wypierają je małpowane i importowane mody z zachodu i USA.

Jestem za utrzymaniem autonomii kulturowej. Za obroną śląskiej godki i śląskich obyczajów. Za szacunkiem dla Ślązaków jako ludzi uczciwych, pracowitych i wiernych Bogu. I guzik mnie obchodzą walki RAŚ-u, ZG, ŚPR czy Ślonzków Razem / choć ta partia i jej program są mi najbliższe, na nią głosowałem w ostatnich wyborach /. Nigdy się do żadnej z nich nie zapiszę, nie zapiszę się też do PiS-u, choć ich popieram / z małymi wyjątkami /.

Wola siedzieć na  piwnyj zegrodce u Andrzeja, zakurzyć se cigareta abo dobre cigaro, poosprawiać z rijelnymi chopami i babami, z gołymbiorzami, rybiorzami i szkaciorzami. W niydziela iść z wnukami do kościoła, porzykać co wieczor  różaniec i chwolić Boga, że mi tu doł miyszkać i żyć z takimi ludźmi. Nie pojada do Niymiec na stałe, bo nie i już.

I to by było na tela w sprawie ślonskiyj autonomii. Pyrsk ludkowie, do zaś.