Jeśli zaś ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną

      Jak daleko wstecz sięga historia człowieka, ludzie poszukiwali prawdy i szczęścia. Oczywiście, nie mając jakiś wstępnych wskazówek, szukali po omacku. Widzieli wokół siebie świat, widzieli, że różnią się od zwierząt, widzieli że ich byt zależy od wielu czynników. Jedli różne rzeczy i obserwowali ich wpływ na organizm, odprawiali najróżniejsze obrzędy mające zapewnić szczęście, i tak dalej i tak dalej. Na szczęście Bóg ulitował się nad błądzącym człowiekiem i wyszedł mu na przeciw. Najpierw objawił się Izraelowi, a w końcu osobiście przyszedł na ziemię ukazując nam prawdę i wskazując właściwą drogę do szczęścia. Od momentu, w którym Jezus stał się dla człowieka drogą, prawdą i życiem, błądzenie po innych drogach nie ma już sensu.

         Skoro Bóg przyszedł osobiście, powiedział jak jest i wskazał nam drogę do szczęścia, najbardziej logiczne jest pójście tą drogą. Dlatego też szukając przewodnika, po pierwsze trzeba sprawdzić czy Jezus jest dla mnie drogą, prawdą i życiem. Jeśli nie, to szkoda czasu. Co najwyżej ominie nas jakiś kolejny epizod w historii błędów myśli ludzkiej. Wszystko jedno, czy ten przewodnik to będzie socjalista, liberał, buddysta, mag czy jakiś jogin. Z pewnością nie jest mądrzejszy od Jezusa. Nie dostrzegając prawdy w Jezusie, przewodnik taki pozostaje ślepcem. Sam wpadnie w dół i swoich uczniów tam zaprowadzi.