Jutro wyjeżdżamy

Do Egeru. Z Patrykiem i Oliwką. Byliśmy w tym mieście dawno temu. Pamiętamy wino czerwone, gorące baseny i zamknięte, drewniane okiennice na jasnych oknach domów, w ciszy zamknięte przed słońcem. I jeszcze parę wspomnień. A teraz w nową podróż. W to samo miejsce, które nie będzie to samo. Wszyscy kiedyś wracamy w miejsca minione. Przeszłość na nagrzanych zawirowaniach powietrza nad asfaltowymi autostradami. Miłe spotkania z Węgrami w starszym wieku, otyłymi i bardzo bliskimi. Będziemy siedzieć blisko w gorących basenach, nie rozumiejąc ani słowa i uśmiechać się do siebie. Bez słów można powiedzieć znacznie więcej.

aaaimages