Już późno, dzień sie nachylił…

Czasami nocą usuwam nabrzmiałe grudy śniegowych  nawisów nad moim oknem. Jaki cudowny świat za oknem – what a wonderful world – śpiewa Satchmo, dlaczego nie pogrążam się we snu omrokach ? Tyle się wydarza w  dniach, lekcjach , przerwach… Kasia była bardzo wdzięczna za rozwiązane zadanie  z ruchu drgającego – w jakim czasie energie będą równe … Kamil  policzył po jakim czasie biegacz przegoni  kolegę na bieżni gdy pobiegną w przeciwne strony z szybkościami… Bardzo cieszyłem się z reakcji 1tis po doświadczeniu ze spadającymi magnesami w w rurkach aluminiowych i miedzianych… Zmęczenie po 12 godzinach fizyki i matematyki. Piec naładowany groszkiem i wypompowana z wody po kostki piwnica – dwa oddechy nocnym powietrzem po wyjściu na podwórze ze szklanką wieczornej herbaty z cytryną. Jeszcze ciepłe pocałunki Funi – sznaucera srebrno-czarnego.  Już jesteś senna, moja najdroższa  żono i widzę twój cień na ścianie. Nie mogę zasnąć dzisiaj – tyle mi się zdarzyło dobrego, nawet Andrzej ze swoja agresją i nienawiścią do świata nie zmącił mojego optymizmu ! Nie wiedziałem , że buki mogą być piękne bez liści …

„Człowiek szczęśliwy jest zbyt zadowolony z teraźniejszości, by oddawać się zanadto rozmyślaniom o przyszłości”

Albert Einstein

poezja_proza_w_sylwester