Kopanie jeża

Biegnę ze znajomym. Nagle ten podbiega do idącego po ulicy jeża. Nadjeżdża auto. Jeżowi grozi rozjechanie. Jeż zwija się w kulkę. Auto coraz bliżej. Znajomy zaczyna jeża kopać jak piłkę. W końcu kolczasta kula ląduje na trawniku. Jeż uratowany. Z mojej perspektywy tak to wyglądało. Jeż zapewne widział to zupełnie inaczej. Oto ktoś agresywny, nie wiadomo czemu, nagle zaczął go okładać kopniakami i z równej, czystej powierzchni zrzucił na pełne psich odchodów pobocze. Często w naszym życiu dzieją się rzeczy, które nas bolą i których nie rozumiemy. Zwykle dopiero po tamtej stronie przekonujemy się, że to, czego najbardziej nienawidziliśmy, ratowało nam życie. Kwestia interpretacji wydarzeń. Jakiś ksiądz kiedyś powiedział, że jak znajdziemy się w niebie, będziemy zaskoczeni potrójnie. Po pierwsze tym, że my tam jesteśmy. Po drugie tym, że nie ma tam tych, o których myśleliśmy, że będą. I po trzecie tym, że będą tam ci, o których myśleliśmy, że ich nie będzie. Chciałbym być w niebie. Droga jest jedna. Błogosławić Bogu za wszystko, co nas spotyka, i skupić się tylko na Osobie Jezusa Chrystusa.

Adam Szewczyk    radio em