Majster Bieda

Osierocony w dzieciństwie, od wczesnych lat wiódł ciężkie życie. W okresie przedwojennym utrzymywał się z grania na gitarze, podróżował po Polsce. Po wkroczeniu Niemców do Lwowa został wywieziony w głąb Rzeszy na przymusowe roboty. Po wojnie pracował m.in. jako górnik, jednak dość szybko porzucił to źródło utrzymania i przeniósł się w Bieszczady. Tam pracował przy wyrębie drzew, później zdobywał pieniądze sprzedając zbierane w lesie jagody, grzyby i poroża jeleni. Poznał dokładnie bieszczadzkie szlaki, niejednokrotnie pomagał bieszczadzkim GOPR-owcom w poszukiwaniu zaginionych turystów. 16 października 1999 roku został uhonorowany odznaką „Zasłużony dla ratownictwa górskiego”.

Władysław Nadopta i Wojciech Belon spotkali się pewnego dnia na Przełęczy Wyżnej, w Bieszczadach, gdzie Władysław Nadopta – jak sam wspominał – szukał wolności, a Wojciech Belon – weny twórczej. Mimo dzielącej ich różnicy wieku, obaj panowie od pierwszej chwili przypadli sobie do gustu. Potem – jak wspominali – niejedno piwo wypili, niejedną noc przegadali. I to właśnie Władysław Nadopta stał się dla Belona uosobieniem bieszczadzkiej wolności. Władysław Nadopta długo nie wiedział, że „Majster Bieda” to utwór o nim. Dopiero, gdy przypadkiem w radiu usłyszał dedykację, zrozumiał, że dzięki Belonowi stał się jedną z bieszczadzkich ikon.

Przez ostatnie lata życia, po przejściu ciężkiego zapalenia płuc, jego stan zdrowia pogarszał się. Chorował na astmę. Zmarł 18 czerwca 2005 roku. Został pochowany na cmentarzu Jasień w Ustrzykach Dolnych