Masz takie oczy zielone

wiosnaindeksChodzą za mną piosenki. A to My Way Franka Sinatry, a to Ghost  Righteous Brothers, a teraz znowu Groszki i róże Ewy Demarczyk.  Pogoda nastraja do sentymentalnych  wspomnień i nastrojów. Jest stanowczo za ciepło jak na zimę. Nie można porządnie zamarznąć by się roztopić na wiosnę. Już w styczniu w sercu jest gorąco.  Do tego czyste, nie oblodzone chodniki, brak piaskarek i solniczek na jezdniach.   I w ogóle jest wiosennie. Patrzę przez swoje okno na nagie konary kasztanowca, gruszy i jabłoni. I ciągle nie zachodzi zmiana w  scenach mojego widzenia. Czytam Łuk Triumfalny Remarque’a  po raz nie wiem który. Powinienem zacząć  czytanie Dracha  Szczepana Twardocha  –  to jego ostatnia powieść i prezent gwiazdkowy od Marty i Pawła. Ale ja ciągle to samo. Te same piosenki i te same lektury.

Czy to oznacza skostnienie, stagnację i konserwatyzm ? Że nie dopuszczam niczego nowego i kręcę się ciągle w zaczarowanym  kręgu swoich przeżyć i sentymentów z przeszłości ? A myśl tam sobie co chcesz. To mi się ciągle podoba. To jak klawisze machiny czasu. Naciśnięcie każdego wywołuje nastroje pozytywne. Sprawia, że jestem przyjaźnie nastawiony do ludzi, do świata i do samego siebie. Czyż ze wszystkich narkotyków ten nie jest najlepszy ?