Moja polisa na życie

polisaimagesWykup polisę na życie – zachęca mnie od czasu do czasu jakiś ubezpieczeniowy agent. Ubezpieczenie dobra rzecz. Ale czy świadomość, że w razie mojej nagłej śmierci rodzina otrzyma pieniężną gratyfikację, sprawi, że będę żył spokojnie? Gdyby moi bliscy nie byli tak wspaniałymi ludźmi, raczej bym się obawiał, że ktoś kiedyś będzie chciał się na mojej śmierci wzbogacić. I przyjdzie mu jeszcze do głowy, by tę chwilę przyspieszyć. Nie, taka polisa wcale nie dałaby mi spokoju. Podobnie jak oszczędzanie na emeryturę. Mój dziadek był bardzo oszczędny. Przy każdej wymianie pieniędzy, jakich nie brakowało w czasach wojennych zawieruch, wszystko tracił. Miałbym go naśladować? Ale jest ktoś, kto mi ofiarował prawdziwy pokój. Jezus, który poszedł do Ojca przygotować mi miejsce. I który dla przypomnienia, że to nie czcza obietnica, ciągle do mnie wraca. W swoim słowie, na modlitwie, w Eucharystii, w drugim człowieku… Tak, to zdecydowanie najlepsza z możliwych polis. Mając takie zabezpieczenie, ryzyko utraty wszystkiego nie istnieje. Po tym życiu jest wieczność. Pokoju płynącego z takiej gwarancji nikt inny dać nie może…