Na bałtyckiej plaży

Morze uspokaja spokojne sumienie. Na piasku trzeba umieć rozpoznawać ślady, a raczej znaki, które są przesłaniem. Od kogo i czy dla mnie ? Czas pokazuje, że gra w tej sztuce dobiega końca. Trzydzieści sześć lat na scenie, ciągle w tej samej lub prawie w tej samej roli. Znam garderoby i garderobiane, maszynistów sceny, choreografów, autorów scenariusza i reżyserów.  Tych było kilku, sam też reżyserowałem  przez kilka  lat. Zmieniały się ekipy, rzeczy niemądre wygrywały ze zdrowym rozsądkiem, gorsze zastępowało lepsze, sztuka uciekała przed nową publicznością, dla której tylko seriale i kabarety, nie wysilać mózgów i nie myśleć. Ale razem ze mną przetrwało kilku  dinozaurów i nic nie jest w stanie ich zabić. Tylko że oni i ja niewiele mogą.

Dzień się nachylił, upalny sierpień daje się nam wszystkim we znaki. W moim teatrze kanikuła, porządki, ścinanie trawników i powolne mycie okien. Na  stronie głównej nikt nie pisze, jakiś maruder  coś skrobie na boku.Do otwarcia jeszcze trzy tygodnie. Co teraz będziemy grali po reformie ? Nie widać zmian w repertuarze, ten sam reżyser, ta sama ekipa.

Powoli trzeba schodzić ze sceny. Tylko jak powoli ? Pokazać się w pierwszym akcie, potem przeczekać, jeszcze przed końcem wychylić głowę, nie wyjść po kwiaty na koniec. Kwiatów nie będzie, chyba, że sam sobie je kupię i poproszę o wręczenie. Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny. To wielka sztuka.

iccccccmages