Na papierze pustka

zembrzycendeksModlę się w Zembrzycach. Jesteśmy tu na rekolekcjach. Trzeba ufać Bogu i modlić się o uzdrowienie. Wszystkim coś dolega. Śpiewa Edith Piaf, jest sobotnie popołudnie. Za oknem nie widzę dziś kasztanowca, bo nie ma mnie w domu. Jest tu dużo ludzi, sala konferencyjna, kaplica i ojcowie franciszkanie, którzy rekolekcje prowadzą. Niektóre wykłady mnie nudzą, wiec uciekam do parku. Ale jestem bardzo blisko Boga, mimo, że śpię nawet w południe. Na zewnątrz nic nie widać, tu przebywa dwustu sześćdziesięciu ludzi. Wszyscy przyjechali po uzdrowienie. Niektórzy palą papierosy, ja już nie. W poniedziałek mam pierwszą lekcję, będzie o ruchu drgającym. O niczym innym nie marzę, jak oscylować wokół Boga – i żeby drgania były wygasające. Nie wszystkim się to w życiu udaje. Czasami odlatuje się za daleko, czasami drga się wokół innego boga. Przywiązani jesteśmy do rzeczy zamiast rzucić wszystko dla Niego.

     Na pozór to na mnie wszystko nie działa. Ale daje mi siły na cały rok szkolny. Na mszy przed rozpoczęciem roku szkolnego w moim kościele w Knurowie modliłem się za swoich uczniów i nauczycieli. Żeby ten rok był dobry i błogosławiony.

     Niczego więcej nie pragnę, jak wypełniać Twoja wolę, Panie. Ja jestem tylko narzędziem, twoje plany niech się wobec mnie realizują, nie moje. Wtedy będę szczęśliwy.