Nade mną niebo gwiaździste a fala mi stopy omywa

Nie wyobrażasz sobie, jak mało się dzieje wokół – teraz, w kwietniu,w maju 2020 roku.Szaleje epidemia, nie wychodzimy prawie z domu, nie chodzimy do pracy ani do kościoła…. Za oknem drzewa zielone, kasztanowiec już kwitnie – a matur nie ma, o miesiąc przesunięte.

Lekcje prowadzę przez Internet, rozmawiam przez telefon, rysunki działających sił na  ciało robię na swojej kartce, bardzo dokładnie, potem skanuję i wysyłam. Najciekawszy dla mnie jest uczeń, który nie rozumie, tym lubię się zająć i pomóc mu. Nie znoszę rozwiązań zadań ściągniętych z Internetu – jaki to ma sens ?

Była sobie pewna fala, która zakochała się w głazie, leżącym w pewnej zatoce. Pieniła się i tańczyła koło głazu, całowała go dniem i nocą, otaczała go białymi ramionami, wzdychała, płakała i błagała, by głaz do niej przyszedł. Kochała, krążyła wokół niego i obmywała, aż pewnego dnia ustąpił i podmyty runął w jej objęcia.

No i nie było już głazu, żeby z nim igrać, żeby go kochać, żeby o nim marzyć. Pozostał zatopiony na dnie odłamek skalny. Fala poczuła się rozczarowana i zdradzona i rozejrzała się za innym głazem.