Napiłeś się, wyczerpany przygodą i elokwencją ?

Ja również podniosłem szklankę i patrzyłem na złoty płyn pod światło, jakby chcąc odcyfrować tajemnicę własnego losu. Milczałem chwilę, mój przyjaciel wychylił całą szklaneczkę od razu i słychać było bulgot wina w jego gardle. Drugi z moich towarzyszy pomrukiwał z cicha i wznosił oczy w niebo. Trzeci przyglądał się swej szklance  z góry, z dołu, z boku, pod słońce, w cieniu, cmokał, wąchał, pił nosem, okiem i podniebieniem.

Rozmowa doszła do wesołego momentu. Trącaliśmy się szklankami, pijąc na zdrowie ojczyzny, wesołości i umiaru. Na myśl mi przyszło, że jutro jest piątek i czeka mnie kilka zadań – wizyta u laryngologa i lekcje fizyki nieco rozszerzone. Trzeba zapomnieć o problemach dnia dzisiejszego i zabrać zeszyt z tematami i zadanymi zadaniami. Trzeba przypomnieć sobie salę nr 28, w której odbywają się zajęcia z pięknej a romantycznej fizyki.

Na koniec jak zawsze podziękować Jezusowi i Maryi. I nie tyle prędkich słów gniewne usta miecą…Nie tyle przejdzie uczuć przez duszę w rozpaczy …Z czego to koteczku ?