Nareszcie po robocie !

Worki ze śmieciami wyniesione. Garaże pozamiatane. W piwnicy prawie porządek i piec otyły z groszku / bez marchewki/. Funia wyprowadzona trzy razy. Obgryzła kolejne oparcie fotela, gdy siedziała przy mnie na korepetycjach. Ona zawsze siedzi gdy uczę matematyki lub fizyki. Powiedziała mi w sekrecie, że woli matematykę.  A ponieważ równania wielomianowe ja znudziły /bo ciągle jakieś założenia/, więc obgryzła róg oparcia. Co z nią zrobić ? Chodzi za mną od kuchni do pokoju i nawet pcha się do łazienki. Co ona we mnie widzi ? Bóg raczy wiedzieć. Teraz leży koło mojej lewej nogi/ od serca ?/. Co można pomyśleć, gdy zmęczone lekko mięśnie? Mózg pracuje lepiej i jest w lekkim truchcie luzacko wywijając końcem konopnego sznura… Piękny jest świat – nieprawdaż ? Więc  mogę  tylko to napisać…

Widzę zielone drzewa,  ARMSTRONGindeks
Czerwone róże także.
Widzę jak kwitną,
Dla mnie i dla ciebie.
I myślę sobie,
Co za wspaniały świat!

Widzę niebieskie niebo,
Białe obłoki.
Jasny, błogosławiony dzień,
Ciemną, świętą noc.
I myślę sobie,
Co za wspaniały świat!

Kolory tęczy,
Tak śliczne na niebie.
Są także na twarzach,
Przechodzących ludzi.
Widzę przyjaciół ściskających sobie ręce,
Mówiących „Jak się masz?”
Naprawdę mówią,
„Kocham cię”.

Słyszę płacz dzieci,
Obserwuję jak rosną.
Nauczą się o wiele więcej,
Niż ja kiedykolwiek będę wiedział.
I myślę sobie,
Co za wspaniały świat!

Tak…
I myślę sobie,
Co za wspaniały świat!

Jasne, że to nie moje... Tu masz oryginał:   LOUIS ARMSTRONG