Nowy rok szkolny i stara matura

klasanews18086_1299486823Ostatnia sierpniowa sobota – wtedy odbyło się nasze spotkanie. Maturzyści z roku 1974 znów w swoim Liceum im.Hanki Sawickiej w Rybniku. Naszą  4b  było ukończyło 41 osób / z wyjątkiem Bogdana, który zdawał maturę rok później/. Na spotkanie przyjechało nas dwudziestu sześciu. Był z nami nasz wychowawca i najlepszy nauczyciel fizyki , jakiego udało mi się w życiu spotkać. Przyjechała nasza pani od angielskiego i nasz świetny belfer od wuefu. Nie wszystkich poznałem od razu, to przecież szmat czasu. Cokolwiek by nie powiedzieć, kochałem tę klasę, moich nauczycieli i tę budę, zwaną Haną. Czułem się znakomicie, choć mocno się tego spotkania bałem. Janusz, nasz wójt klasowy, przygotował wszystko znakomicie, organizacyjnie bez zarzutu. Byliśmy mu za to wszyscy bardzo wdzięczni. Jedna dziewczyna i trzech kolegów już nie żyją. Modliliśmy się za nich u św. Antoniego.

Nie opowiem wszystkich wspomnień, rozmów, uścisków i rodzinnych historii. Nie da się tego streścić i nie trzeba, bo po co. Niech zostanie to w naszej klasowej pamięci. Nazajutrz była ostatnia niedziela tych wakacji. A w poniedziałek rozpoczął się szkolny rok. Tym razem zaczął się dla mnie w znakomitym, V Liceum im.A.Struga w Gliwicach, w którym rozpocząłem pracę jako nauczyciel rozszerzonej fizyki. Świetna to szkoła o bardzo wysokim poziomie nauczania. Prowadzi ją od wielu lat ten sam, znakomity dyrektor, nauczyciel i wychowawca dziesiątków pokoleń absolwentów. Czuję się tam, po pierwszych dniach nauki, bardzo dobrze. Spotykam tu wielu sympatycznych nauczycieli i mnóstwo dobrych uczniów. Chciałbym, aby cały ten rok we wszystkich szkołach, w których uczę, był tak dobry i spokojny jak się zaczął.  O to proszę Boga codziennie w każdej modlitwie. Modlitwie za uczniów obecnych i zmarłych. Za naszych nauczycieli, za księży, których widuję na co dzień i za tych, którzy są już tylko w mojej pamięci.

Wszystkim wam dobrze życzę. Dzięki ci Panie za każdy nowy dzień i za spokojną noc. Dopóki jeszcze bije w nas serce bądźmy dla siebie dobrzy. Uśmiech czasami znaczy więcej, niż słowa. A teraz już czas kończyć. Za oknem wieczór, jesień , chłodno i wiatr targa gałęziami mojego kasztana. Jeszcze spacer z Funią i Zuzią, która ostatnio została Młodzieżowym Championem Polski. Jest dobrze, dzięki ci Boże.

Jacek_KaczmarskiNasza klasa