O mnie

Urodziłem się czwartego lipca tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego piątego roku w pokoju na parterze z widokiem na podwórze i kasztanowiec, posadzony razem z wybudowaną kamienicą  w 1938 roku . Miejscowość nazywała się Knurów.

Teraz też jestem w podobnym pokoju tylko na pierwszym piętrze. Kasztanowca nie widać bo noc. Miasto o tej samej nazwie tylko całkiem odmienione. Na podwórzu nawet za dnia nie widać piaskownicy w rogu za bramą / bramy też nie ma/. Nie ma już ławki  pod drzewem, klopsztangi, hasioka, studni i kur  babci Anastazji. Oprócz kasztanowca, który trochę niedomaga / ale go leczę /, pozostała jeszcze zdziczała jabłoń i stara, nazbyt wyrośnięta grusza / nie można jej skrócić bo przesądy/ – ostatnie drzewa ogródka dziadka Wilhelma / królików już też nie ma, ani gołębi, które przywiózł z Lubomi mój Tata/.

Dodaj komentarz