Pępek żony policjanta….

Plan jest taki : włącz słuchanie tej piosenki, a potem czytaj dalej…

… dziś przed moją szkołą stał samochód Policji. To nasz wspaniały rząd ochraniał wszystkie szkoły policealne, w których nie podłożono jeszcze bomby…

Bardzo kochając polską Policję i mając dla niej wiele szacunku – skojarzyła mi się ona z piosenką Georgesa  Brassensa – „Pępek żony policjanta”… To dziwne skojarzenie, nieprawdaż koteczku ? Ale czy znasz innego zwariowanego profesora, który by tak kojarzył ? Ponieważ pewnie nie kochasz kultury francuskiej i tegoż języka jak ja, masz tu tłumaczenie z Kabaretu Starszych Panów i piosenkę w oryginale…

Pa, kochaneczku.

Zobaczyć pępek (le nombril)
małżonki policjanta (flic’a)
nie jest w Paryżu (à Paris)
przeżyciem, które dech zatyka.
A jednak właśnie w mieście tym
łagodny żył i zacny człowiek,
co pępki żon tamtejszych glin
cięgiem się snuły mu w głowie.

„Starzeję się (je me fais vieux)”,
mawiał ze szczypta melancholii.
„Nie omijały w życie mnie
pępki przeróżnych kategorii:
żon tapicerów, szpiclów żon,
księgowych, wdów po chiromantach…
Mais où est – il? (Lecz gdzie jest – on?)
Gdzie pępek żony policjanta?!
Przyglądał się mój swat i dziad
rozlicznym żon żandarmów pępkom.
I brat mój dłoń strudzona kładł
na podkomisarzowej wdzięku.
Syn widział też tę samą rzecz
u sądownictwa ministrowej.
Ja sam niejednom widział, lecz –
prócz pępka funkcjonariuszowej”.

Ainsi cet homme gémissait.
(Takoż mężczyzna ten narzekał).
A słysząc narzekania te,
dzielnicowego zona rzekła:
„Cierpieniom twym położę kres,
bo wnet zobaczysz, zachwycony,
pępuszek mój, co cackiem jest
do tego celu wymarzonym”.

Wykrzyknął zacny mąż: „Huraaa!
Oto odpustów moich koniec!
Dożyłem wreszcie tego dnia,
gdy wzrok mój tam, gdziem chciał, utonie!”.
Zakrzątnął się (Il s’engaga)
przy jej spódnicy z miną franta,
by perspektywę odkryć na
pępek małżonki policjanta.
Hélas! (Niestety!) Napięć tych
napięć tych nie wytrzymało serce zucha
i śmierci go powalił sztych
na nieodkrytą połać brzucha.
Na moment przed ziszczeniem snu –
śmierć, tak bogata w swych wariantach,
nie pozwoliła ujrzeć mu
pępka małżonki policjanta.