Piękne teorie a życie po swojemu

indeksKażdy, kto ma na głowie dom, pracę, milion zobowiązań, doskonale wie, że piękne teorie pozostają teoriami. Praktyczne życie jest nieco trudniejsze.

Kiedyś już pisałem o potrzebie ciszy. Sam jej potrzebowałem. Jak każdy. I jak chyba każdy doświadczam przykrego wrażenia, że z każdym rokiem, każdym dodatkowym obowiązkiem, każdym wydarzeniem wokół, o ciszę trudniej. Wielość bodźców, które każdego dnia łomoczą nas po głowie i wchodzą prosto przed oczy, przytłacza. Wielość spraw, które załatwić trzeba natychmiast, jest gigantyczna. I co? Albo się temu szaleńczemu pędowi poddamy, albo nie. Wybór niby prosty, lecz każdy, kto ma na głowie dom, pracę, milion zobowiązań, doskonale wie, że piękne teorie pozostają teoriami. Praktyczne życie jest nieco trudniejsze. I tym praktycznym życiem trzeba się zająć. I je… maksymalnie wyciszyć. Wielkopostne wyciszenie życia codziennego.

Eliminacja niepotrzebnych rozmów, niepotrzebnych sporów (chociażby internetowych), wyciszenie telewizji (kto korzysta). To podstawa. W zamian? Więcej dobrej lektury, więcej muzyki. I więcej kontaktu z przyrodą: spacerów, świeżego powietrza czy wręcz wysiłku fizycznego. Taki jest cel, taki ideał. Wiadomo, że z założonego planu nie wszystko uda się osiągnąć. Próbować jednak trzeba… Znajomy ksiądz podczas wielkopostnego kazania nagle zapytał przekornie, dlaczego w kościele wszyscy śpią. Przecież on mówi mądre słowa i górnolotnie naucza! Oczywiście cały kościół natychmiast przetarł oczy i obudził się. Na co nieco rozbawiony kaznodzieja oświadczył: „Śpicie, bo… jesteście zmęczeni. Śpicie, bo przez cały tydzień jesteście zabiegani, zagonieni, zapracowani. I dopiero tu, w kościele, w obecności Pana Jezusa wyciszacie się, uspokajacie. Tu się czujecie bezpiecznie. I… odpływacie”. Prawda.

senność4156660368a050f63086099c8f26f330Senność

Ksiądz poprosił tylko, by w ramach wielkopostnych zmagań więcej spać. Więcej fizycznie odpoczywać. Więcej do kościoła chodzić. Nawet poświęcić więcej czasu na odpoczynek. Wtedy w sposób naturalny i zwyczajny przyjdzie spokój i możliwość refleksji. Wtedy zniknie problem ze skupieniem myśli podczas modlitwy. A na kazaniach, niezależnie czy ciekawych, czy nudnych, mniej będzie ziewających słuchaczy.

Jeśli do tego miejsca felietonu udało ci się dobrnąć, mój  Czytelniku,  bez zniechęcenia i senności, gratuluję. Ja ziewnąłem dwa razy i trzy razy pomyślałam o niebieskich migdałach, pisząc te słowa. Wniosek prosty: trzeba odpocząć. W pokoju i spokoju. Czego i Tobie  życzę.