Pół na pół

jesieńpu_i_wp_plMoże chodziło mi o piwo „rżnięte” ? Może o połowę wakacji, która za nami ? Może o pół żartem – pół serio ? Dziś spadło tyle deszczu. A ja byłem z dziewczynami /sznaucerami/ w tym deszczu na spacerze. One muszą wychodzić, nie mogę patrzeć jak się męczą. Ostatnie dni w Knurowie. W poniedziałek wyjeżdżamy nad morze. Polskie czyli nasze – najlepsze. A może pomyślałem o jutrzejszej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego i o  Śląskich Powstaniach, o których nikt nie pamięta / oprócz Ślązaków – ale czy one były dla nas dobre ?/. Po co zresztą do tego wracać  Powietrze jest świeże, pachnie skoszoną trawą na plantach po obu stronach Klasztornej. Teraz są naprawdę ładnie skoszone, zmieniło się na lepsze. Moja ulica rozkopana poniżej bruków dawnej  Kościelnej. Prace idą  żwawo. Święto ulicy księdza Koziełka, planowane na 10 sierpnia rzeczywiście nie miałoby sensu w tym rozoranym krajobrazie. Ale będzie odpust w Chorzowie, u św. Wawrzyńca, w naszym dawnym drewnianym kościółku. Boguś Szyguła rozkręca imprezę – jak nie może być w Knurowie – będzie w Chorzowie. Ale na bezrok na pewno u nos.

Staram się nie myśleć o szkole. To prawdziwy relaks w domu – bez lekcji, bez korepetycji i klasówek.Cieszę się już na spotkanie z Bałtykiem. Patryk i Oliwka też nie mogą się doczekać. Nasza Różyczka jest pulchniutkim bobasem, zaczyna raczkować i mieszka już w Katowicach. Marta i Paweł urządzili pięknie swój nowy dom. Nawet przez chwilę też chciałem tam zostać –  w Katowicach,  na dłużej. Spotykam wielu dobrych i radosnych ludzi, spacerując po moim Knurowie / Starym Knurowie, używam tej nazwy aby być zrozumianym/. Chyba jesteśmy szczęśliwi. Bardzo blisko Boga, w domu i u siebie.

klenczonimagesChociaż do jesieni jeszcze daleko, liście z kasztanowca czasem spadają.                                                               Wraca wspomnienie  Krzysztofa Klenczona

Jesień idzie  przez park