Poranek

  kiedy-jest-poniedzialek-ale-ty-i-tak-masz-wakacjeW czasie wakacji trudno rano  wstać – bo przecież nie trzeba. Nie trzeba iść do pracy, niby nic nie trzeba. Ale są moje psy, dziewczyny, z którymi muszę wyjść. One nie mają wakacji a raczej ich potrzeby fizjologiczne upominają się o spacer. Więc wstaję : mycie, śniadanie i wychodzę z nimi. Teraz inną wędrujemy trasą: w stronę cukierni Klimka, przed nią skręt w prawo, potem ścieżką za płotem Basi, kawałek Spacerową i zanurzenie w park NOT-u. Po nim kilka zakrętów i powrót do domu ulicą ks. Koziełka.

     W domu poranna kawa i wejście w codzienność. Tak rodzi się mój dzień. Dziś niebo pogodne, dziewczyny leżą obok mnie, gdy piszę. Do kościoła na 11.30, bo Wniebowzięcie, potem do Katowic po Martę, Różę i Klarę. Rodzinne spotkanie przy stole, będzie jeszcze Patryk i Oliwka. Potem z powrotem do Katowic, z dziewczynami na wieczorny spacer, mój prysznic i telewizor – może jakiś dobry  film obejrzymy ? Wczoraj oglądaliśmy początek „Wilków morskich” z Gregorym Peckiem i Rogerem Moorem.

To taki dziennika wpis dzisiejszy. Wczoraj jeszcze przed zaśnięciem kawałek Twardocha „Wieloryby i ćmy” przeczytałem. I motto na najbliższe dni:

Życie jest jak most – przechodź po nim, tylko nie buduj na nim swojego domu.