Przyjdę wieczorową porą

jesieńindeksNa dworze zimno, wiatr, deszcz i w ogóle nieprzyjemnie. A w domu ciepło, cicho i przytulnie. Tak jest dobrze. W niedzielne msze o 11.30 pismo św. czytają świeccy – też już czytałem. Księża nasi – Michał, Tomasz, ks.Zając no i proboszcz oczywiście mówią w kościele do nas ciekawie i prosto. Rozmowy są na  poziomie. Lubię tam przychodzić, słuchać i śpiewać z ks.Tomaszem na dwa głosy. Z dziewczynami wychodzę jak zwykle trzy razy dziennie. Różyczka z Martą były u nas w sobotę i niedzielę. Popsuł się korek do dmuchanego materaca ale go naprawiłem. Męczyłem się z nawigacją Marty, bo nie dało się wgrać mapy Europy. Ale kto jak kto – ja się nie poddaję i wchodzę oknem, gdy drzwi zamknięte. Dziś automapa działa już jak należy. W sobotę goniłem liście i łupiny z kasztanów dmuchawą i połykaczem liści. Jest ci to dla mnie pomoc ogromna. Nie trzeba gonić za każdym listkiem. Z Patrykiem uczymy się odejmować i dodawać do stu. Siostra Świętosława poleciała mi Jakuba, bo ma kłopoty z matematyką. Pomagam mu w piątki. Chyba rozumie już ułamki zwykłe. Z Pawłem rozwiązujemy zadania maturalne z matematyki a z Klaudią i Patrykiem – problemy z fizyki stosowanej.

Dobrze mi tak – w domu, z moją rodziną i psami. I odwiedzają mnie uczniowie i mogę im pomóc –  robię to z przyjemnością. Wkrótce Dzień Nauczyciela – to trochę poświętujemy.  Dziękuję za życzenia  które do mnie przyjdą. Wcześniej, później lub jeszcze potem.