Szmer wiatru w powiewie

Znów w górach, dni tylko kilka, odpoczynek bierny, pasywny. Z książkami, laptopem i komórką. Obojgu nam to odpowiada. Nie robić nic czyli tylko to, na co ochota przychodzi. Wiatr wieje, miękki szmer dochodzi do moich uszu. Duch tchnie kędy chce. Co do spraw dnia codziennego – Ty się Jezu tym zajmij !

Razem z moją żoną rozumiemy się doskonale. Ja jestem na co dzień trudny w obejściu, moja żona jest aniołem. Pod tym aniołem, co Więckiewicz, byłbym już dawno, gdyby nie ona.