Trudny wybór

… między Krakowem a Warszawą. Chodzi o poezję, o jej nośność i bliskość mojemu sercu. Początkowo opowiadałem się za Krakowem, ale Agnieszka Osiecka bije wszystkich. Zakochany jestem w jej tekstach piosenek i w jej wierszach. Znakomity dobór słów, minimalizm tekstu, który pozwala wyrazić tak wiele. Nie wiem, jak żyła, domyślam się tylko z gazet i internetu. Jak może przeżywać polską rzeczywistość ktoś, kto tak pisze ?

Agnieszka Osiecka – poetka piosenki, pisarka, reżyserka, a nawet recenzentka filmowa. Miała tyle talentów, że można było nimi obdzielić tuzin innych osób, a każda z nich miałaby zapewnione liczne nagrody i piękne życie. Z łatwością rozkochiwała w sobie zarówno tych mężczyzn, którzy stali się ikonami swego czasu – Marka Hłaskę, Jerzego Giedroycia, Jeremiego Przyborę, Daniela Passenta – jak i tych, którzy tylko pretendowali do tych tytułów. Była dla nich wszystkich jak jej piosenki – zdradziecko przystępna i niespodziewanie gorzka zarazem; ulotna, chwilowa, rozpływająca się wraz z ostatnim wersem refrenu. Ale nie do zapomnienia.

Na czym polegała zdradziecka magia Osieckiej? Po pierwsze na pozornej łatwości, z jaką odbierało się jej piosenki. Wydawało się, że są proste i łatwe, a ich autorka jest podobnie nieskomplikowaną dziewczyną Błąd! Podwójny błąd! Twórczość Osieckiej można bowiem odbierać na kilku poziomach, i zawsze mieć satysfakcję. I wtedy, gdy zapamiętuje się tylko szlagworty, i wtedy gdy orientujemy się, że to w gruncie rzeczy bardzo osobiste wiersze. Podobnie było z nią samą. Pozornie niefrasobliwa, błyskotliwa, królowa życia, w rzeczywistości goniła przez całe życie za czymś idealnym, młodzieńczo wypełnionym urokiem i inspiracjami. Nieosiągalnym. Gdy tylko przekonywała się, że nie znajduje nasycenia, zdradzała swoją poprzednią nadzieję i szukała następnej. Ciągle znikała, rozmazywała się w życiorysach ludzi, którzy się z nią wiązali. Zostawiała po sobie wspomnienia, poezję i iskry żalu. Oraz rosnącą legendę.

Nikt nie może się równać z Ewą Demarczyk, Markiem Grechutą i Leszkiem Długoszem. To jest Kraków. Ale Osiecka… Tyle wspaniałych piosenek dla Maryli Rodowicz i dla Seweryna Krajewskiego… Oto jedna, którą bardzo kocham.