Wiersz z Anglii

Maryla, siostra mojej żony, przyjechała do nas z Brytanii w zeszłym tygodniu. Przywiozła wiersz jakiegoś jej znajomego, poety, którego poznała w czasie wakacji na Florydzie /?/. Nazywa się Robert Sikorski. Wiedziała tylko, że na pewno jest Anglikiem. Szukając go na facebooku znalazłem kogoś podobnego, ale mieszkającego w Stanach. Nic bliżej o nim nie wiem, jego wiersz zamieszczam / przepraszam za jakość skanu, trochę mi się pogniótł /:

Do wiersza dołączona była prośba o przysłanie albumu Zbigniewa Wodeckiego z piosenką „Moja droga” / My way /. Albumu nie udało się kupić. Nie było w Empiku w Gliwicach. Obiecałem, że jak znajdę, to wyślę do Maidenhead, gdzie mieszka Maryla. W czasie swojego pobytu w Polsce chciała zapomnieć o angielskich  problemach, więc obejrzeliśmy w telewizji filmy – Bitwa o Anglię a potem Okruchy dnia / The Remains of the Day / z niezapomnianą kreacją Anthony’ego Hopkinsa /.

Podczas naszego ostatniego pobytu w Brytanii, gdy w Londynie była Olimpiada, zwiedziliśmy dom rodzinny Winstona Churchilla w Blenheim Palace. Churchill uratował Zjednoczone Królestwo przed atakiem Hitlera. Brytyjski Lew oparł się też Napoleonowi Bonaparte, cesarzowi Francuzów. Lubię ten kraj, choć Anglicy są trochę /?/ sztywni. Wolę Francuzów, Włochów a nawet Rosjan – z nimi to można się przynajmniej napić, szczególnie w pociągu do Władywostoku.

Winston Leonard Spencer Churchill  palił cygara / ja na razie przestałem, muszę oszczędzać gardło /. Miał też fajnego pieska, choć powiem Ci w zaufaniu, że wolę jednak sznaucery miniaturowe czarno-srebrne.

Gdy żegnaliśmy Marylę na lotnisku w Katowicach – Pyrzowicach, to tym samym samolotem linii Ryanair odlatywało wielu Polaków po weekendzie 11 listopada. Czekaliśmy do końca, aż przejdzie wszystkie kontrole, nawet osobistą. Sprawdzają teraz dokładnie każdego  imigranta przyjeżdżającego do Anglii. Wiesz, że nawet lubię tę Theresę Mary May z domu Brasier. Jest całkiem do rzeczy.

Potem już droga do domu. Moja Skoda sama wie, gdzie mieszkam. A dla Ciebie -nieznajomy Robercie Sikorski – ulubiona piosenka: