Wyciszenie

ciszarozdzierajaca-cisza-50x65-obraz-olejny-lewandowski     Całkiem mi cicho, w środku i na zewnątrz. I to nie dlatego, że dziś Wszystkich Świętych. Tak zamilkłem po prostu. Wypowiadam mało słów, dużo myślę, poruszam się spokojnie i wręcz majestatycznie. Tak mi z tym dobrze. Robię, na co mam ochotę, nikt mnie nie popędza, a gdyby ktoś śmiał to uczynić, to zabraniam. Sam sobie sterem, jestem wolny. Dawno tak nie czułem. Może to zmęczenie po towarzyskim spotkaniu, może to jesień i to, że dziesięć worków liści z mojego kasztanowca mam w rękach i w nogach. Na mojej ulicy jest tak cicho, nikt prawie nie chodzi. W kościele też dziś pusto.

           W ogóle mój Knurów to małomiasteczkowa dziura. Czasami mam takie wrażenie, choć to miejsce kocham i chcę tu być.

          Zmęczony jestem i dlatego lubię być sam. Cisza jest zbawienna. Dziś w nocy zobaczyłem całe swoje życie, jak na filmie. Spać było trudno. Tak bywa czasami, tak  czasami bywa. Na dworze noc, kasztanowiec prawie bez liści. Na grobach znicze i tłumy. Jak ja nie lubię tych akcji ! Z moimi zmarłymi pobędę w najbliższą sobotę, pięć dni po Wszystkich Świętych. Bez tłumu, bez policji i bez braku miejsc do parkowania. Lubię cmentarze, niedawno o tym pisałem.

      A teraz niech znowu będzie cicho. Moje trzyszybowe okna nie przepuszczają żadnych dźwięków z ulicy. W szkole, przy stole, przy którym siedzę, mam lustro. Patrzę tak na siebie – w swojej samotności  – muszę z kimś inteligentnym porozmawiać, nieprawdaż ?