Zapomniałem o wszystkim

Poczułem lekki przypływ i odpływ jej oddechu. Niewidzialny i czuły, wibrował i biegł ku mnie, lekki, pełen godności i zaufania – obce życie w tej obcej nocy. Nagle poczułem swoją krew. Wznosiła się i krążyła, i była czymś jeszcze więcej: była samym życiem, życiem po tysiąc razy przeklętym i błogosławionym, zagubionym i znów odzyskanym; godzinę temu krajobraz smutny, nagi, pełen wczorajszych dni i beznadziejny, a teraz nagle tryskający strumieniem, blaski tajemniczej chwili, w którą dawno już przestałem  wierzyć… Byłem znowu pierwotnym człowiekiem, który wynurza się na brzegu z fal oceanu, biały i promieniujący, pytanie i odpowiedź zarazem. Nadchodziło, zbliżało się i burza rozpętała się w czaszce nad oczami.