Na emigracji

aaZa oknem jemioły obsiadły starą topolę. Samochody stają przed czerwonym światłem. Przeczytałem modlitwę z Czernej i dotknąłem swojego szkaplerza. Jestem ten sam i w tym samym miejscu. Czasami modlę się za chorych i cierpiących – wrogów i przyjaciół. Odmierzam czas gdy mija południe. Uśmiechają się do mnie ludzie na ulicy. Czuć wszędzie nowe zapachy młodych roślin i ptaków na łące. To drozdy i dzikie gołębie.Na niebie białe obłoki a księżyc jest rosnący.

Jest piątek, wczesne popołudnie. Tylko tyle. Pozdrawiam cię czytelniku tej strony. Uśmiechnij się do świata i do ludzi. To tak mało a tyle dobra rozsiewasz. Bądź dobry i idź swoją drogą.